Zima w Marysinie

27 Styczeń 2013 Dodaj komentarz

To prawdopodobnie ostatni weekend tej zimy z taką ilością śniegu. Postanowiłem przejść się po okolicy na rakietach śnieżnych i zrobić kilka słit foci swoim tefalonem.

Czytaj dalej…

Kategorie:Taki Lajf Tags: ,

Jak schudnąć w dwóch prostych krokach

16 Grudzień 2012 Dodaj komentarz

NosorożecDzisiaj będzie o tym, co najważniejsze. Takie najważniejsze-najważniejsze. Nie jakieś tam wojny, prześladowania, kryzysy, czy nawet kto ma rację w komentarzach w NaTemat.pl . Dzisiaj będzie o najważniejszym z najważniejszych problemów współczesnego zachodniego świata, w poszukiwaniu rozwiązania dla którego tabuny nasto-, dwudziesto-, trzydziesto- i stulatków dzień w dzień przeszukują internety.

Dziś będzie o tym jak schudnąć.

Mam w tym doświadczenie, więc pomyślałem, że się wypowiem. Zwłaszcza, że moja metoda nie wymaga od nikogo kupowania książek, zapisywania się na newslettery, ani oglądania DVD na których faceci w getrach uśmiechają się sztucznie i śmiesznie machają rękoma, pokrzykując „raz! dwa!”. Nie potrzeba też wiedzieć ile jest kalorii w bułce, jak bardzo nienasycone są tłuszcze, ani co to jest indeks glikemiczny (fuj).

Czytaj dalej…

Kolejny wpis o bieganiu

9 Październik 2012 Dodaj komentarz

W ostatnią niedzielę, 7 października, wziąłem udział w Biegnij Warszawo 2012, czyli biegu na 10km po naszej doświadczonej budową drugeij linii metra stolycy. Mój wynik, 51:26, był o prawie siedem i pół minuty lepszy, niż dwa lata temu, gdy pierwszy raz brałem udział w tej imprezie🙂 Może to się wydawać niewiele, ale – tak dla porównania – oznacza to, że w momencie, gdy przekraczałem linię mety ma Myśliwieckiej, dwa lata temu byłem jeszcze półtora kilometra wcześniej, gdzieś na Nowym Świecie. A wtedy wydawało mi się, że osiągnąłem już szczyt swoich umiejętności🙂

Opis trasy na RunKeeperze: http://runkeeper.com/user/makingthematrix/activity/123259169

Biegłem w pięciopalczastych, minimalistycznych butach Vibram FiveFingers Sprint. Zaciekawiło to kilku innych biegaczy, oraz fotografa i kamerzystę, kręcących się po Agrykoli, gdzie mieliśmy rozgrzewkę przed biegiem. Po kilku minutach obfotografowywania moich butów pozwolono mi się dalej rozgrzewać w spokoju😉

Czytaj dalej…

Kategorie:Sport Tags: ,

„Na razie noszę zielony”

12 Lipiec 2012 Dodaj komentarz

Czas od ostatniego wpisu na blogu spędziłem na przygotowaniu do publikacji jednego z moich opowiadań. Pierwsza wersja „Moim Kolorem Będzie Czerwień”, bo to o ten tekst chodzi, ujrzała światło dzienne pod koniec 2008 roku, w bardzo burzliwym dla mnie okresie. Pisanie pomogło mi wtedy utrzymać stres pod kontrolą, więc do MKBC mam trochę emocjonalny stosunek. Na szczęście stosunek nie przeszkodził mi wyciągnąć go z szuflady parę miesięcy temu, przepisać na nowo, powiększyć o jakieś 25% i przetłumaczyć na angielski.

Motywacją było otwarcie skansenu archeologicznego w Trzcinicy pod Jasłem, gdzie odkryto pozostałości wczesnosłowiańskiego grodu. Wcześniej akcja MKBC była osadzona w bliżej nieokreślonej wsi u podnóża łańcucha górskiego, której wygląd i mieszkańcy byli inspirowani wczesną słowiańszczyzną. Dzięki temu stosunkowo niewielkim nakładem pracy udało mi się usunąć większość niezgodności pomiędzy moim pierwotnym wyobrażeniem, a tym, co wiemy o warunkach życia mieszkańców Podkarpacia w IX wieku naszej ery.

A teraz bawię się w internetowy marketing… Kiedyś o tym napiszę🙂

Marysin – Sosnowiec po raz drugi

11 Czerwiec 2012 Dodaj komentarz

Powtórka sprzed roku, tym razem odrobinę inną trasą i bardziej na luzie.

Pierwsza połowa trasy bardzo przyjemna. W Sielpi mają fajne jeziorko, może kiedyś się tam wybiorę na weekend. Niestety, tam też zaczynają się roboty drogowe na 728. Jeden pas zamknięty (zerwany asfalt), drugim samochody puszczane wahadłowo. Więc albo podskakiwałem na kamieniach jadąc 12km/h, albo cisnąłem na pedały ile mogłem, a za mną i tak ciągnął się sznurek zniecierpliwionych kierowców :D Potem ten scenariusz powtarzał się jeszcze kilkakrotnie od Włoszczowej aż po granicę z województwem śląskim.
Aha, na wypadek gdyby ktoś jechał tą trasą: Moim zdaniem od Włoszczowej do Katowic lepiej jedzie się przez Ogrodzieniec i Dąbrowę Górniczą. Ładniejsze widoki (przyjeżdża się zaraz obok zamku w Ogrodzieńcu), oraz fakt, iż trzeba się tylko raz porządnie wspiąć, a potem jest już w miarę łagodnie pod górę, a od Dąbrowy Górniczej w zasadzie cały czas się zjeżdża. (Poprawka: Sprawdziłem swoją relację sprzed roku i wcale nieprawda, do Ogrodzieńca też ciągle góry i doliny). Jechałem tamtędy rok temu. Tym razem wybrałem trasę przez Koniecpol i Siewierz i mimo iż teoretycznie jest tam niżej niż w Ogrodzieńcu, to wzniesienia są jedno za drugim, w górę i w dół, co po całym dniu jazdy już wcale nie wydawało mi się zabawne.

Mapka na bikemap.net

W sumie przejechałem 293km. Jechałem przez jakieś 15h a 2.5h odpoczywałem, albo prowadziłem rower spacerkiem pod górę. Mam dość ciężki rower, lepiej nadający się do wielodniowych wypraw po 100km dziennie, niż do takich tras. Oraz mam też trochę rozwalone kolana. W pewnym momencie, pomiędzy Lelowem a Koniecpolem, po prostu stwierdziłem, że nigdzie mi się nie spieszy i trochę się przejdę.  Być może dzięki temu w zasadzie nie odczułem żadnych negatywnych skutków podróży. Tylko cały następny dzień pić mi się chciało :)

Być może następnym razem rozłożę sobie trasę na dwa dni (z noclegiem w Sielpi) i drugiego dnia pojeżdżę dłużej po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, na świeżo, a nie po przejechaniu wcześniej 200km.

Kategorie:Sport Tags: , ,

Moim kolorem będzie czerwień

12 Maj 2012 2 uwag

Puff puff🙂

Skończyłem pierwszą wersję tłumaczenia „Moim kolorem będzie czerwień” na angielski. „Mkbc” to taka moja wersja Czerwonego Kapturka. Napisałem to opowiadanie kilka lat temu, a teraz, przy okazji tłumaczenia, wyczyściłem, wypolerowałem, pozmieniałem trochę i (przynajmniej w swojej głowie) osadziłem w ramach większej, jeszcze nienapisanej fabuły.

Tłumaczenie pójdzie teraz do mojej supermądrej dziewczyny do sprawdzenia, a potem jeszcze do nejtiw spikera. A potem zrobię e-publishing, zbiorę masę pieniędzy i będę mógł napisać resztę historii🙂

Polska wersja jest obecnie dostępna w plikach EPUB i MOBI ze strony „Moim Kolorem Będzie Czerwień”.

Jeśli jednak serwis Virtualo.pl udostępni MKBC w swojej internetowej księgarni, to przynajmniej na jakiś czas zdejmę stąd pliki do ściągnięcia. Chciałbym zachęcić czytelników do korzystania z serwisów sprzedających ebooki, zwłaszcza jeśli te ebooki kosztują złotówkę. Jeśli się zarejestrujesz i kupisz choć jednego, istnieje spora szansa, że po jakimś czasie kupisz następną. Self-publishing się spopularyzuje, zacznie przynosić dochody i my, biedni artyści dotąd wyzyskiwani przez wydawnictwa, będziemy mieli za co pisać kolejne dzieła🙂

Zegarmistrz z Pandory

4 Kwiecień 2012 Dodaj komentarz

Siedzę w domu z gilem do pasa. Nie ma to jak rozchorować się w trakcie urlopu. W poniedziałek zostałem w domu z czymś jakby początki anginy. Zgodnie z prawami Murphy’ego właśnie w poniedziałek w biurze popsuło się coś, za co akurat ja jestem odpowiedzialny. Wybuchła mała panika i we wtorek, siąpiący i pociągający, musiałem jechać do pracy i naprawiać. Efektem tego dzisiaj, w środę, dalej siąpię i kasłam. I do jutra mam się z łóżka nie ruszać.

Ale skoro już pracować mi nie wolno, to trochę przynajmniej pofilozuję. Dzisiaj będzie o tak zwanej analogii zegarmistrza.

Czytaj dalej…