All around the world: Shihonage

Łatwy to ten wpis nie będzie. Uparłem się, że będę opisywał techniki aikido za pomocą słów, a to chyba najgorszy z możliwych sposobów. Może powinienem napisać o tym piosenkę.

shihonage ura

Na dzień dobry zapraszam do lektury krótkiego wstępniaka, wyjaśniającego, że za nic nie jestem odpowiedzialny 🙂

Notka będzie dość długa, ponieważ abym w ogóle był w stanie zacząć pisać o dowolnej technice, najpierw powinienem zrobić małe wprowadzenie o ich cechach wspólnych, postawie, i tak dalej. A tak w ogóle to może najlepiej byłoby zacząć od tego, jak technika wykonywana na treningu ma się do takiej robionej w sytuacji zaskoczenia.

Trening aikido polega głównie na powtarzaniu technik, zaprezentowanych wcześniej przez nauczyciela (sensei) na jednym z bardziej zaawansowanych uczniów. Ćwiczący dobierają się w pary i na zmianę przybierają role atakującego (uke) i wykonującego technikę (tori). W aikido brak technik, które zaczynałyby się od ataku – dlatego możemy w zasadzie wymiennie używać określeń „broniący się” i „wykonujący technikę” – jednakże na trochę wyższym poziomie zaawansowania tori często używa prowokacji, zazwyczaj poprzez ruch w kierunku uke, by zmusić go do przyspieszonego, a więc słabiej kontrolowanego ataku. Oczywiście na poziomie podstawowym, gdy dopiero uczymy się ruchów, technika zaczyna się od tego, że tori i uke stoją naprzeciwko siebie, uke wyciąga rękę, najczęściej łapiąc tori za nadgarstek (katate-dori), lub markując uderzenie krawędzią dłoni z góry w dół (shomen-uchi), ponieważ są to „ataki”, z których najłatwiej uczyć się nowych technik. Generalnie jednak, po kilku latach treningu, pozostawanie w bezruchu w momencie gdy przeciwnik już zamierza się na nas pięścią lub szarpie za ubranie, uważane jest za nietakt 🙂

W ciągu tych kilku lat dochodzi również do podziału trenowanych technik na szablonowe, wykonywane w stosunkowo niskiej pozycji, dość skomplikowane pod względem ilości ruchów, oraz na ich krótsze, bardziej praktyczne wersje. Techniki szablonowe mają dokładnie określone nazwy, których człony określają rodzaj ataku, stronę z której atak nadejdzie (względem postawy tori), nazwę techniki właściwej, stronę po której ma zostać wykonana (względem uke), a czasem nawet inne jeszcze szczegóły. Ruchy uke i tori powinny pasować do pewnego schematu, jaki uczony jest w danej linii przekazu, a sensei ocenia je na podstawie zgodności z tym schematem. Jak łatwo się domyśleć takich właśnie technik należy spodziewać się na egzaminach, oraz na oficjalnych pokazach. Zbiór technik szablonowych to odpowiednik kata w karate: jest to katalog wiedzy, jakiej uczy aikido.

Na szczęście techniki szablonowe to nie wszystko. Abyśmy nie umarli z nudów ani nie zdecydowali, że być może ciekawsza i bardziej przydatna w życiu będzie dla nas nauka gry na ukulele, nauczyciele (słowo „senseje” brzmi trochę dziwnie) dorzucają co jakiś czas do repertuaru krótsze i bardziej improwizowane wersje technik. I wtedy zazwyczaj okazuje się, że wszystkiego musimy uczyć się od nowa 🙂

Oto haczyk: W praktyce nikt nie będzie łapał nas za nadgarstki ani próbował zdzielić kantem dłoni w czółko. Słyszy się czasem, że tego typu ataki miały sens w feudalnej Japonii, gdzie pierwszy z nich miał na celu powstrzymanie miecza samuraja, a drugi symulował cięcie tymże mieczem, na które trzeba było reagować. Ale bądźmy poważni – jeżeli samemu jest się nieuzbrojonym, to przed człowiekiem z mieczem należy spierdalać. Nawet w feudalnej Japonii.

W praktyce mamy do czynienia z trzema rodzajami ataków: szarpnięciem za ubranie, uderzeniem pięścią i kopnięciem. Z tych trzech, moim skromnym zdaniem, trening aikido najlepiej przygotowuje do pierwszego. Jeżeli uke stara się nas pochwycić, wyciąga do nas ręce, a my pamiętamy by nie stać jak kołki, to na taką okoliczność aikido daje nam cały wachlarz sposobów, w jaki można zwichnąć nadciągający ku nam nadgarstek, lub łokieć, do którego ten nadgarstek jest przyczepiony, albo chociaż wyrwać się, wywrócić przeciwnika i uciekać gdzie pieprz rośnie.

Trochę gorzej z uderzeniami. Ręka zakończona pięścią zazwyczaj ma to do siebie, że jest spięta i w związku z tym niezbyt podatna na zakładanie dźwigni. Ale i na to są sposoby.

Natomiast obrony przed kopnięciami na typowych treningach aikido nie trenuje się 🙂 Wynika to podobno z poglądu dziadka Ueshiby, że człowiek stojący na jednej nodze nie jest osobą specjalnie trudną do wywrócenia, a zatem aikido w takich przypadkach nie jest potrzebne. Nie do końca wierzę w to wyjaśnienie, prawdą jednak jest, że tradycyjne sztuki walki pochodzące z Japonii (karate pochodzi z Okinawy) nigdy nie przywiązywały dużej wagi do kopnięć, koncentrując się na rzutach, dźwigniach i przechwytywaniu uderzeń. Ueshiba nie tworzył aikido w próżni. Oparł je na istniejących już stylach jujutsu. Być może więc po prostu jemu samemu nigdy nie przyszło do głowy, by wypracować techniki specjalnie w tym celu.

Na szczęście to nie jest do końca tak, że aikidoka jest całkowicie bezbronny wobec kopnięć. Ale tym również zajmę się innym razem. Ta notka ma być o w miarę praktycznej wersji techniki zwanej shihonage, wykonywanej, gdy uke próbuje nas chwycić za poły kimona, bądź koszuli, mniej więcej na wysokości klatki piersiowej (mune-dori).

Shihonage oznacza dosłownie „rzut w cztery strony”, ponieważ zależnie od tego, jak mocno wykonamy obrót, będący częścią techniki, możemy rzucić uke w lewo, w prawo, w przód, lub do tyłu względem pozycji, w jakiej się znajdowaliśmy przed rozpoczęciem akcji. „Rzut” to jednak trochę za dużo powiedziane – w wersji nieszablonowej, gdy uke niekoniecznie musi wykazywać chęć latania po ścianach, technika ta polega głównie na założeniu dźwigni równocześnie na nadgarstek i łokieć uke w taki sposób, by jego przedramię znalazło się za jego plecami, a następnie szarpnięcie powodujące, iż delikwent rąbnie plecami o ziemię.

Poniżej wersja egzaminacyjna, z podziałem na ruchy, wykonana przez niezastąpionego shihana Christiana Tissier. Atak to chwyt za nadgarstek, katate-dori. O wiele łatwiej się z niego nauczyć techniki, a różnice nie są takie wielkie.

Zaczynamy od standardowej pozycji aikido: Nogi w jednej linii, jedna z przodu, druga z tyłu, kolano przedniej lekko ugięte. Przednia stopa skierowana do przodu (w bardziej szablonowej wersji może być skierowana nawet lekko na zewnątrz), tylna również do przodu pod kątem ok. 30 stopni. Ramiona i biodra również do przodu. ( Jak łatwo zauważyć, w aikido nie mamy nóg prawej i lewej, tylko przednią i tylną 🙂 ). To znaczy, taki jest ideał. W praktyce oczywiście nogi rzadko kiedy będą dokładnie w jednej linii, a ramię po stronie przedniej nogi prawdopodobnie będzie trochę bardziej wysunięte. Prawdę mówiąc w poniższym tekście nawet zakładam, że tak będzie, i że dzięki temu będziemy w stanie przewidzieć, którą ręką i po której stronie uke będzie się starał nas chwycić. Mianowicie po tej, którą stroną jesteśmy bliżej niego.

No dobrze. Dla ułatwienia opisu przyjmijmy, że mamy lewą nogę z przodu, lewe ramię jest trochę bardziej wysunięte, a uke łapie nas prawą ręką, na wysokości klatki piersiowej, trochę po lewej stronie względem naszej osi ciała.

Podobnie jak nogi dzielą się na przednią i tylną, w aikido strony ciała to zewnętrzna i wewnętrzna. Jeżeli stoimy w lewej pozycji (hidari kamae), naszą zewnętrzną stroną będzie lewa. Jeśli nasz uke stoi w prawej, bo tak jest bardziej naturalnie jeśli chce nas złapać prawą ręką, to jego zewnętrzną pozycją jest prawa. Jest to o tyle ważne, że zaraz zejdziemy z linii ataku, czyli z linii prostej (no, prawie) po której w naszym kierunku porusza się uke.

Wszystko jasne? To teraz poproszę krótki krok przednią nogą (lewą) do przodu i trochę w lewo, tak aby dłoń uke, która właśnie miała zahaczyć o nasze ubranie, złapała powietrze. Albo nawet jeśli zahaczył, to żeby nie był to specjalnie silny chwyt. (Siła chwytu to rzecz jasna pojęcie relatywne – jeśli my mamy dwa na dwa metry, a nasz uke to jakiś hobbit, to sobie nas może łapać tak silnie jak tylko chce).

Krok powinien być praktycznie jednoczesny z kolejnym ruchem: nasza prawa dłoń powinna przechwycić nadgarstek prawej ręki uke. Przechwycenie najprościej wykonać uderzając otwartą dłonią w nadgarstek, przyciskając go na moment do naszej klatki piersiowej i dopiero obejmując go palcami. Nie musi być bardzo silnie, wystarczy abyśmy byli w stanie kontrolować nadgarstek przeciwnika przez następne parę sekund.

Krok, który przed chwilą wykonaliśmy, nazywa się irimi. Jest on bardzo często wstępem do obrotu o (mniej-więcej) 180 stopni wokół nogi, którą zrobiliśmy irimi, przy czym jeśli irimi zrobiliśmy lewą nogą, to obrót będzie zgodnie ze wskazówkami zegara. Ten obrót to tenkan. Wspólnie irimi-tenkan na treningach aikido powtarza się w kółko, w ramach rozgrzewki i przy większości technik, bez względu na stopień zaawansowania. Irimi-tenkan to ruch, który aikidoka powinien mieć na twardo wypalony w synapsach mózgu, powinien być w stanie wykonać go bezbłędnie nawet spity w trupa, lub wyciągnięty w środku nocy z łóżka. Jeśli autobus nagle gwałtownie hamuje, a wy widzicie, że jeden ze stojących pasażerów zamiast polecieć do przodu z okrzykiem „ooookuuuurwaaa” robi coś w rodzaju półobrotu baletnicy i staje spokojnie nadal czytając książkę – ten człowiek ćwiczy aikido.

Dobrze. Zrobiliśmy irimi, jesteśmy na zewnątrz uke, trzymamy jego nadgarstek, i teraz robimy tenkan. Tenkan również trzeba połączyć z jeszcze jednym ruchem, mianowicie trzeba przywalić otwartą lewą dłonią w prawy łokieć uke, pchnąć go w stronę pionowej osi ciała uke oraz do góry i w trakcie obrotu poprowadzić tak, by na koniec rzeczony łokieć znalazł się ponad jego ramieniem.. That’s the tricky part. Żeby nie było za łatwo, zaraz po popchnięciu nasza lewa dłoń powinna zsunąć się wzdłuż przedramienia przeciwnika i pomóc prawej w kontrolowaniu nadgarstka.

Jeśli wszystko poszło dobrze to teraz stoimy w lewej pozycji, prawie równolegle do uke, stykając, lub prawie stykając się naszym lewym ramieniem z jego prawym. Jego prawa ręka jest wyciągnięta w górę, łokieć zgięty, nadgarstek nad naszą głową. Trzymamy ten nadgarstek obiema dłońmi jak miecz – prawą bliżej jego palców, lewą bardziej w stronę przedramienia. Jeśli wszystko poszło dobrze, prawą dłonią trzymamy trochę mocniej niż lewą, która dopiero co przesunęła się na swoją aktualną pozycję z łokcia delikwenta.

To teraz jeszcze zwrot w miejscu, tak zwany kaiten. Jeżeli nogi mamy w linii, a nadgarstek uke dokładnie nad głową to ten obrót powinien nam pójść gładko, ponieważ jesteśmy, że tak powiem, symetryczni. Jesteśmy w lewej pozycji, obracamy więc ciało zgodnie z ruchem wskazówek zegara, aż nie znajdziemy się w lustrzanej, prawej pozycji. Niemalże lustrzanej, bo tak jak w lewej pozycji uginaliśmy lekko lewą nogę, tak teraz uginamy prawą. To powoduje, że przesuwamy nasz środek ciężkości trochę za plecy uke. I jeżeli nadal trzymamy jego nadgarstek nad głową, to i on przesunie się za jego plecy.

Co więcej, ugięcie prawej nogi łączymy z wspomnianym na początku szarpnięciem, które przypomina cięcie mieczem z góry w dół. Teraz już nie ma bata, żeby nadgarstek uke nie znajdował się za jego plecami, przynajmniej przez ułamek sekundy. W następnym momencie bowiem, o ile cięcie zostało wykonane prawidłowo, a my tego dnia nie zapomnieliśmy zjeść obiadu, uke powinien znaleźć się w pozycji horyzontalnej. Dla lepszego efektu, jeżeli nie do końca ufamy w swoje możliwości, możemy mocniej ugiąć przednią nogę (co tym bardziej wysunie rękę uke za jego plecy) i ciąć tak jakby trochę do wewnątrz naszej pozycji, czyli oprócz tego, że w dół, to trochę w lewo.

I to już wszystko. Dobrze wykonana całość powinna nam zająć jakieś trzy sekundy, nie więcej. Jedna sekunda na irimi i przechwyt nadgarstka, jedna na poprowadzenie łokcia i tenkan, jedna na kaiten i cięcie.

I jeszcze kilka linków:

Reklamy

2 myśli na temat “All around the world: Shihonage

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s